czwartek, 1 stycznia 2015

Zaczynając 2015....

Czas - dla wszystkich taki sam, młodym płynie za wolno, starszym za szybko ale bezwzględnie wyznacza kres każdego działania.  I tak oto, ten czas przyniósł nam Nowy 2015 Rok...

Graniczna data z którą każdy z nas wiąże nowe nadzieje. Kiedyś większą wagę przywiązywałam do tej przełomowej nocy w roku, teraz z każdym przeżytym rokiem większą wagę przywiązuję do tego co bym chciała zrobić z tym nowym darowanym mi czasem! Dopiero od kilku lat jestem świadoma czasu i jego przeżywania, wcześniej żyłam byle jak, goniąc nie do końca wiedząc za czym i w jakim celu...Teraz jest inaczej, doceniam wiele ulotnych chwil i cieszę się ludźmi których poznaje bo to nadaje sens mojemu życiu. Jestem z pod znaku Wodnika, znaku wody i powietrza, wolna marzycielka, pełna pasji z dozą szaleństwa i chce aby taki był ten nowy, 2015 rok !!! 
Mój czas ! na łamanie granic, na pokonanie lęków i na wyjście poza strefę komfortu!  Czas na zmiany !
Mam 365 dni i chce je zapisać po swojemu, dzień po dniu tak aby niczego nie żałować, niczego nie przegapić i niczego nie zaprzepaścić: prywatnie, zawodowo i w bieganiu....

Rok 2014 minął, dane mi było w nim przeżyć wiele cudownych chwil, udało mi się poznać kilku fantastycznych ludzi i być przyczynkiem do zmian. Ten rok, to też walka z własnymi ograniczeniami i czasem, niestety zbyt często przegrywana.
Było minęło, trzeba iść dalej i nie popełniać tych samych błędów....czego sobie i Wam w tym nowym 2015 roku życzę!!!!

2014 rok w liczbach:
  • wybieganych 2030 km 
  • wychodzonych 33 km
  • wyjeżdżonych na rowerze 386 km

niedziela, 26 października 2014

Damskie buty do biegania, Nike Lunarglide+5, moja opinia.

Nike Lunarglide+5
Po raz trzeci wymieniłam buty biegowe i po raz trzeci zostałam przy marce Nike. Tym razem myśląc o zakupie butów, odwiedziłam kilka sklepów i przymierzyłam buty kilku marek, które są najchętniej wybierane przez polskich biegaczy (Asics, New Balance, Adidas, Kalenji, Nike). 
Zrobiłam to w jednym celu aby dobrać najbardziej optymalne buty do swoich stóp i nie żałować że czegoś nie sprawdziłam a buty w których biegam nie należą do najlepszych, czyli takich w których moje stopy czują się naprawdę rewelacyjnie. Cóż, po raz kolejny muszę stwierdzić, że żadne z butów które przymierzałam, nie dały mi takiego poczucia komfortu jak Nike Lunarglide, nawet inne modele Nike nie dają mi takiego fajnego uczucia. Na czym ten fenomen polega, na konstrukcji buta i jego technologi Flywire. Wyobraźcie sobie but cienki jak papier o grubości zaledwie kilku mikronów w którym stopę podtrzymują tylko włókna, w tej konstrukcji, włókna działają jak liny mostu wiszącego i dają oparcie stopom dokładanie tam gdzie tego potrzebują. Nie ma szwów, nie ma gumy, czy plastiku, stopa wsuwa się do buta który jest zrobiony z tysięcy włókien idealnie dopasowujących się do każdej stopy. Tył buta jest wzmocniony co daje bardzo mocne trzymanie w cholewce, razem z wiązaniem dostajemy dopasowane buty, które otulają stopę ale jednocześnie mocno współpracują przy bieganiu, dla mnie rewelacja.

Nike Lunarglide +5 są lżejsze od poprzedniego modelu, mają również udoskonalony system Flywire, włókna są gęściejsze i mocniejsze a jednocześnie przewiewne. Ponieważ mija mi już 5 miesięcy jak biegam w +5, mogę napisać, że nadają się na każdą pogodę, przy deszczowej aurze nie przemakają w tempie błyskawicznym a przy upałach nie powodują nadmiernej potliwości stóp. Udoskonalona pianka lunarlon zastosowana w podeszwie daje bardzo dobre wsparcie stopie przy bieganiu po twardych nawierzchniach.
Nike Lunrglide +5 na moich stopach.



Model ten jak zawsze polecam tym, którzy mają problemy ze stopami: płaskostopie, haluksy czy odciski. Buty świetnie dopasowują się do każdej stopy, nie dając efektów ubocznych w postaci bólu czy otarć. 



Na rynku już pojawił się model Nike Lunarglide +6 i zapewne będzie kolejnym, który zakupie.

wtorek, 5 sierpnia 2014

Lipiec z bieganiem....

Minął lipiec, jeden z gorszych miesięcy biegowych jak dla mnie, niestety nowe życiowe wyzwania pochłonęły mnie bardziej, niż  te biegowe... 
Czasami tak to bywa, ale trzeba w tym wszystkim szukać równowagi :) 
Ten pierwszy miesiąc wakacji traktuję jak małą rozgrzewkę, przed sierpniem, w którym już narzucam sobie reżim treningowy, bo jakby nie patrzeć za pasem wrzesień i maratony ! A te same się nie przebiegną....

                                             
Posumowanie kwietnia wygląda następująco:  
  • na bieganie w tym miesiącu wyszłam 15 razy,   
  • czas spędzony na bieganiu to 21 h,
  • wybiegałam 184 km.
Czas wziąć się w garść !



Inaczej zostanie mi tylko wyścig z tymi ''biegaczami'' ze zdjęcia :)

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Wyniki !!!!

Bardzo mocno dziękuję wszystkim za udział w konkursie :)
Nagrody otrzymują:
  1. Aktywnie w Sanoku (plecak)
  2. Robert Jóźwiak ( koszulka )
  3. Gosia Wajcowicz ( czapeczka)
Nagrodzonych proszę o kontakt i podanie adresów do wysyłki. Kontakt przez e-mail: kas.siwiec@gmail.com lub na FB.

Poniżej udostępniam wideo z losowania, które było dla ''organizatora" wielką atrakcją i przyjemnością :)


video

poniedziałek, 28 lipca 2014

Uwaga Konkurs! Gadżety dla biegaczy !

Kochani, 
Zwlekałam z tym konkursem od początku lata, oczywiście z braku czasu na pisanie, ale co się odwlecze... sami wiecie! 
Mamy połówkę upalnych wakacji, bardzo dobry czas na zgarnięcie atrakcyjnych biegowych gadżetów, doskonałych na tę porę roku. 

Nagrody, za miejsce, w losowaniu końcowym:

1. Plecak marki asics z Orlen Warsaw Marathon 2014.

2. Koszulka techniczna na ramiączka z II Nocnego Półmaratonu we Wrocławiu, 2014. 
Rozmiar M/L (męski)  i S ( damski). Jedna koszulka do wygrania ale nagroda zróżnicowana ze względu na płeć.


3. Czapeczka z Orlen Warsaw Marathon 2014.
                










Regulamin konkursu.

1. Terminy: 
  • czas trwania konkursu, od dnia opublikowania posta, do dnia 04.08.2014 (poniedziałek), do godz. 18.00,
  • losowanie nagród, w dniu 04.08.2014 (poniedziałek), o godz. 20.00,
  • wyniki konkursu, w dniu 04.08.2014 o godz. 21.00, na stronie organizatora i na FB.

2. Warunki wzięcia udziału w konkursie:
  • dla osób posiadających konto na FB: polubienie fanpage: samotnoscbiegacza.com na FB pod tym linkiem i udostępnienie posta o konkursie na swoim profilu FB z komentarzem: Zajrzyjcie na stronę konkursu, atrakcyjne gadżety do wygrania!
  • dla osób które już polubiły fanpage: samotnośćbiegacza.com, udostępnienie posta o konkursie na swoim profilu FB z komentarzem:  Zajrzyjcie na stronę konkursu, atrakcyjne gadżety do wygrania!
  • dla osób które nie posiadają konta na FB, przesłanie linku do posta konkursowego na adres e-mail do 5 osób (znajomych) w tym do organizatora konkursu, na adres: kas.siwiec@gmail.com, umieszczając w tytule e-maila zapis: Uwaga konkurs, atrakcyjne gadżety dla biegaczy, a w treści posta, poza linkiem umieszczenie zapisu: Zajrzyjcie na stronę konkursu, atrakcyjne gadżety do wygrania, zapraszam. 
  • Link do konkursowego posta: http://www.samotnoscbiegacza.com/2014/07/uwaga-konkurs-gadzety-dla-biegaczy.html#links

Osoby, które spełnią powyższe warunki, wezmą udział w losowaniu w/w nagród. Nagroda na koszt organizatora zostanie przesłana drogą pocztową (paczka priorytet), do trzech osób (zwycięzców konkursu), pod wskazany adres, najwcześniej w dniu 05.08.2014, po przekazaniu adresów pocztowych.

ZAPRASZAM

W razie pytań, jestem dostępna pod adresem e-mail: kas.siwiec@gmail.com

wtorek, 17 czerwca 2014

2. Nocny Półmaraton - refleksyjnie.

Nigdy więcej nie wystartuje w biegu masowym, na dowolnym dystansie, tak ''za biurka'', bez wcześniejszego regularnego treningu! - taka myśl świdrowała mój umysł od 8 km. 
Mój start w półmaratonie był walką; nogi nie niosły a umysł nie współpracował. Tylko wrodzona ''upartość'' nie pozwoliła mi zejść z trasy! 
Dobiegłam w czasie 02:10:12.

Jest medal i duma z pokonania nie tylko dystansu ale i własnych słabości! 
Nocny Wrocławski Półmaraton, po zeszłorocznej wpadce doszedł w tym roku do skutku z czego jak zawsze najbardziej cieszyli się biegacze i organizatorzy w mniejszym już
stopniu oczywiście kierowcy. Fajna trasa, poprowadzona przez pięć mostów, wieczorowy Ostrów Tumski i główne ulice, nadała temu biegowi niezapomniany klimat. Na trasie dużo kibiców czasami zaskakujących, jak Panie pracujące w ''najstarszym zawodzie świata'' przy jednym z hoteli czy punkt radia Wrocław z fantastycznym wręcz prowadzącym, pozostaną na długo w mojej pamięci. Jednak nic tak mocno nie mobilizuje biegacza jak spotkanie na trasie bliskich osób, które po 22.00 stoją i zdzierają gardła, żeby tylko zagrzać do walki z lekka zmataczonych biegaczy na 15 km, podziękowania wielkie dla Małgosi i Irka za to że byliście :):) 
Mogę już tylko napisać, że nocne bieganie było naprawdę rewelacyjnym przeżyciem i z pewnością za rok stanę kolejny raz na linii startu. Warto wziąć udział w takiej imprezie, poczuć ten klimat, adrenalinę przed startem, walkę na trasie, ulgę na ostatniej prostej i radość na mecie. Każdy kto startuje w biegach masowych wie o czym pisze..... 


sobota, 7 czerwca 2014

Nietypowo o tym co w maju....

Zamykając miesiąc maj nie będę pisała o bieganiu, bo za dużo go nie było. Było za to dużo wyjazdów do stolicy i w Bieszczady do Sanoka. Dużo się działo a w tym wszystkim za mało w przedmiocie biegania. Choć odpowiedzialnym za brak przekroczenia 200 km w tym miesiącu czynie też brak wyraźnie sprecyzowanych planów. Nie wiem co i kiedy chcę biegać więc nie wkręcam się w żaden plan treningowy. Biegałam i nadal biegam dla samej siebie bez sprecyzowanego na tą chwilę celu...
Ale dziś nie o tym...

Mając tyle lat ile mam, przestałam się martwić o to co będzie juto i zaczęłam się cieszyć dniem dzisiejszym, dlaczego tak jest, ktoś zapyta. Z bardzo prostego powodu, doświadczenie nabyte na przestrzeni lat pozwala mi trochę rzeczy przewidzieć ale też napełnia pozytywną energię i pozbawia leków. Ostatni rok pozwolił mi wyjść poza strefę komfortu i dać się ponieść temu co życie przyniesie. Nie żałuje ani jednej decyzji z tego okresu. A czego żałuje? Tylko tego, że nie wszystkie możliwości wykorzystałam i że czasami dałam się ponieść błogiemu lenistwu.
Uważam że nadal to co najciekawsze przede mną...
Ostatnie kilkanaście dni przyniosło natłok zmian, żyje zatem w pędzie, nie mogę się uporządkować i wpleść do tego biegania. Takie rzeczy się zdarzają i trzeba dzielnie przez nie przejść, więc idę z nadzieją, że jeszcze kilka kolejnych i będzie plan działania....
Właściwie to chciałam napisać, że jest mi dobrze ze wszystkim co dzisiaj mam. 

Proszę tylko, zatrzymajcie czas!

piątek, 9 maja 2014

Izotonik dla biegaczy i pozostałej aktywnej części ludzkości.

Obiecałam już kilku osobom wrzucić przepis na izotonik domowej roboty dla biegaczy. 
Polecam go wszystkim aktywnym bo świetnie sprawdził się nie tylko na treningach biegowych czy startach w zawodach, jest zawsze ze mną gdy jeżdżę na rowerze czy chodzę po górach. Dlaczego nie pijam izotoników przemysłowych? Wszystkie zawierają chemię, może dają powera, podobnie jak żelki, których też nie jadam, ale jakie mają w rzeczywistości oddziaływanie na nasz organizm, tego do końca nie wiemy. Biegam amatorsko, nie walczę o olimpiadę czy mistrzostwo kraju, nawet poprawa życiówki nie skłoni mnie to wprowadzania suplementów do mojego organizmu! Zaczęłam biegać aby zdrowo żyć, jaki sens ma wprowadzanie chemii to tego układu, dla mnie żadnego! 

Co warto wiedzieć o składnikach, które wchodzą w skład mojego izotonika.
Muszynianka

WODA
Zawsze mineralna, najczęściej Muszynianka, posiada dużą zawartość biopierwiastków, magnezu i wapnia.



Miód gryczany.

MIÓD
Najczęściej gryczany, ponieważ zawiera duże ilości magnezu i rutynę. Wzmacnia i oczyszcza naczynia krwionośne,przyspiesza gojenie ran zewnętrznych i wewnętrznych. Polecany przy wzmocnieniu układu krwionośnego. Zawiera też dużo biopierwiastków.


CYTRYNA
Cytryna w połączeniu z wodą pozwala utrzymać odpowiedni poziom nawodnienia, dostarcza przeciwutleniaczy i elektrolitów. Sok z cytryny wpływa pobudzająco na odporność.Cytryna jest doskonałym źródłem kwasu askorbinowego.

Nasiona Chia.
NASIONA CHIA (szałwia hiszpańska)
Pomagają utrzymać dobrą kondycję fizyczną i psychiczną. Nasiona Chia to obfite źródło kwasów Omega 3 i Omega 6, to również źródło witamin, minerałów i przeciwutleniaczy. Zawierają witaminy: E, B1, B3, wapń, żelazo, fosfor, magnez,cynk i niacyna. Posiadają również wysoką zawartość przyswajalnego białka rozpuszczalnego w wodzie.

Składniki:
  • 1litr wody, 
  • 1 cytryna,
  • 2 duże czubate łyżki miodu, gdy jest płynny daje 3/4 pełne łyżki,
  • 2 duże łyżki nasion chia.
Sposób przygotowania:
  1. Cytrynę myjemy i obieramy ze skórki, kroimy na plasterki.
  2. Wodę, miód i nasiona mieszamy ze sobą.
  3. Do mieszanki dodajemy cytrynę, wyciskamy z niej sok, lekko gniotąc łyżką.
  4. Tak przygotowaną miksturę wstawiamy na noc do lodówki do tzw. przegryzienia się.
  5. Następnego dnia z tak przygotowanej mikstury, robimy 2 litry izotoniku, przez wymieszanie z wodą mineralną. 
Proporcje ustaliłam dla swoich potrzeb, ale można je dowolnie modyfikować. 
Tak przygotowana mikstura świetnie wzmacnia i daje powera podczas biegania,  również  doskonale przyczynia się do regeneracji po długim wysiłku fizycznym. 

Szybkie i zdrowe ciasto czekoladowe....

Postanowiłam powalczyć ze swoim uzależnieniem od słodyczy. 
Cukier pod postacią szkodliwą (cukier biały, ciemny trzcinowy, słodziki) odstawiłam już dość dawno ale powstrzymanie się od ciast, czekolady czy batonikowych przekąsek jest niestety trudną sprawą. Kiedyś jednak trzeba wziąć byka za rogi i stawić czoła jedynemu nałogowi, któremu ulegam od lat. Przechodzę powoli na zdrowe przekąski własnej roboty a ponieważ jestem wybredna to podkręcam przepisy tak, żeby w dużej mierze przypominały mi czekoladowe smaki. Znalazłam w internecie przepis na szybkie ciasto bez mąki, jajek i bez pieczenia. Po zrobieniu go kilka razy, osiągnęłam optymalną jakość co oznacza, że ciasto w mojej wersji smakuje jak czekolada (opinia mojego męża, który nie wiedział co je).

Ciasto czekoladowe bez pieczenia tzw. Brownie

Składniki:
  • 2 szklanki orzechów włoskich (lub pekan),
  • 1,5 szklanki daktyli bez pestek (wypróbuje jeszcze figi są również słodkie jak daktyle),
  • 6 łyżeczek ciemnego kakao,
  • 5 łyżeczek wiórek kokosowych,
  • 2 łyżki melasy karobowej ( inaczej, melasa z chleba świętojańskiego), może być też miód.
Sposób przygotowania:
Brownie już pokrojone na batoniki.
  1. Miksujemy w blenderze orzechy włoskie na drobne kawałki i przesypujemy do miski.
  2. Miksujemy w blenderze suszone daktyle na drobne kawałki i przesypujemy do miski.
  3. Mieszamy ręką zmiksowane orzechy i daktyle, dodajemy kakao, wiórki i melasę.
  4. Ręką wyrabiamy ciasto.
  5. Małą brytfannę wykładamy folią aluminiową i przekładamy do niej gęstą masę, mocno ugniatając.
  6. Wstawiamy tak przygotowaną masę do zamrażalnika na 30/40 min.
  7. Potem wyjmujemy i kroimy ciasto na małe batoniki.
  8. Każdy batonik zawinięty w folię, przetrzymujemy w lodówce.
Z podanych składników wyszło mi ciasto o wymiarach: 22 cm długości, 10 cm szerokości i 3 cm wysokości, ok. 10 batoników. 
Jeden batonik zdecydowanie zaspakaja, na cały dzień, potrzebę na słodkie, świetnie dodaje energii w trakcie wysiłku jak i po. Jest nie zastąpiony w czasie podróży.
Polecam łasuchom, smacznego.

wtorek, 6 maja 2014

Bieszczadzka majówka...

Zawsze przyjeżdżam do Sanoka jak do mojego miejsca na ziemi z radością i dreszczykiem emocji. Każdy przyjazd jest dla mnie niekończącym się świętem. Nie do końca rozumiem te swoje emocje. Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie dlaczego tak jest ? Po prostu, ciągnie mnie tutaj cholernie...

Za każdym razem jestem skłonna porzucić życie we Wrocławiu i zostać tu na zawsze! Mój mąż studzi moje zapędy, przypominając, że to małe miasto i społeczność, że jest tu wiele rzeczy których sama nie akceptuje na co dzień: znajomości, układy, plotkarstwo i wszystko co powoduje, że człowiek w takim środowisku przestaje być anonimowy... Wiem to doskonale, uciekłam z takiego miejsca prawie dwadzieścia lat temu do dużego miasta. Czy teraz przeszkadzałoby mi to jak kiedyś? Trudno znaleźć odpowiedź bez podjęcia wyzwania...

Sanok to brama do innego świata. Tu się wszystko zaczyna: góry, wspaniałe widoki, wioski wijące się wzdłuż dróg. Chłonę to wszystko i wciąż nie mam dosyć!
Prawie 10 lat temu zdobywałam bieszczadzkie pasma z plecakiem i namiotem. Jeszcze nie mąż, zafundował mi wyprawę życia; 160 km wędrówki górami, noclegi pod gwiazdami w malowniczych miejscach, raz na 3 dni powrót do cywilizacji na prysznic i ciepłe jedzenie. Potem już jeździliśmy samochodem do wybranego miejsca i wędrowaliśmy po górach całymi dniami. W kolejnych latach sprowadzaliśmy tutaj przyjaciół, a teraz pozostało nam przejechać Bieszczady na rowerze lub przebiec. Kolejna, inna forma wyzwania.

Nad Sanem.
Przyjeżdżając tutaj za każdym razem chcemy odkryć coś nowego, bo ludzie ciągną zawsze tam gdzie prowadzą szlaki, a my tam gdzie ich nie ma. Ciekawość i wyobraźnia stawiają pytania a my szukamy odpowiedzi. 
Obecny czas majówki poświęciliśmy na rowerowe wyprawy wzdłuż Sanu, żeby zobaczyć miejsca do których turyści nie chodzą, a miejscowi uważają za mało interesujące. Było ciekawie, błotnisto, stromo i mokro, ale znowu poznaliśmy miejsca tak piękne, że nie da się ich opisać, trzeba je zobaczyć, koniecznie teraz wiosną....

Droga do Leska.
Polecam wszystkim rowerowym szaleńcom, wycieczki wzdłuż Sanu od Postołowa do Leska i dalej do Huzeli. Polecam przejażdżkę rowerem od Huzeli do Zagórza, przez las i wioski z takimi widokami, że dech zapiera. Polecam też trasę z Sanoka przez Załuż do Leska i włóczęgostwo po wioskach od Załuża do Leska. Widoki, widoki i jeszcze raz widoki....

Wróciliśmy do domu, do Wrocławia; lekko odurzeni widokami i klimatem. Czekamy na powrót i kolejny raz...